Kliknij tutaj --> 🦡 moje życie jest bez sensu

Zobacz 2 odpowiedzi na pytanie: Czy ludzie, którzy mówią, że ich życie nie ma sensu to zazwczaj Ci, którym się nie chce żyć? Wiemy już, że gdy mowa o wyrażeniu przyimkowym (przykład 1.), to jedyną poprawną formą jest zapis rozłączny. Nie można jednak zapomnieć o istnieniu rzeczownika bezsens, który w dopełniaczu przyjmuje poprawną formę zapisu łącznego, czyli bezsensu (przykład 2.). To jest bez sensu, nie rób tego! Życie bez określonego sensu jest sumą przypadków i nieświadomych wyborów, jakich człowiek dokonuje pod wpływem otaczającego świata. Życie z sensem przynosi zrozumienie, a wraz z nim dobre i świadome decyzje, których efektem jest wewnętrzny stan szczęścia bez względu na okoliczności . You know that life is meaningless. Bez niej życie nie ma sensu. Without her, life is meaningless. Tommaso, moje życie nie ma sensu. Tommaso, my life has no meaning. Doszedł teraz do wniosku, że życie nie ma sensu. Well, now he's come to the conclusion that life has no meaning. Bez Wesa moje życie nie ma sensu. Możesz pomyśleć: „Moje życie jest bez sensu i czuję się zagubiony. Nie wiem, kim jestem i czego chcę.” Anhedonia. Tracisz zainteresowanie czynnościami, które kiedyś ci się podobały. Site Pour Rencontrer Des Femmes Riches. konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Właściwie to od początku coś było ze mną nie tak tylko wtedy myślałam że to dlatego, że jestem mała, dorośli tak nie mają i jak dorosnę to będę taka jak inni… z zazdrością patrzyłam ja moi rówieśnicy się bawią a ja zawsze stałam z boku bo nie potrafiłam nic fajnego powiedzieć, ani w ogóle nic powiedzieć i nikt mnie za bardzo nie chciał w swoim towarzystwie no bo po co komu taki milczący krasnal (zawsze miałam niedobór wzrostu). Ale z niczego nie wyrosłam. W każdej nowej szkole miałam problem z nawiązaniem kontaktów i zwykle zostawałam outsiderem. Nic dziwnego – zawsze tylko milcza lam i potrafiłam śmiać się, kiedy inni powiedzieli cos fajnego, sama nic nie potrafiłam z siebie wydusić… Nie potrafiłam, nie to ze miałam tysiące fajnych pomysłów ale się wstydziłam, po prostu miałam pustkę w głowie, jak wtedy kiedy się nie przygotowało lekcji. Co do wyboru zawodu to wiedziałam, ze z takim charakterem to prawnikiem ani nauczycielem zostać nie mogę. Ale to co sobie wybrałam wcale nie okazało się trafione. Uczyłam się pilnie, wyniki miałam dobre, zdanych poślizgów, nie paliłam, nie piłam, nie chodziłam na dyskoteki (jestem brzydka i nie potrafię tańczyć więc i tak zawsze podpierałam ścianę)… Ale niestety, okazuje się, ze mam zły wpływ na ludzi… Czuja się nieusatysfakcjonowani i często nawet zdenerwowani po rozmowie ze mną. Oczywiście nie muszę dodawać ze nie wkurzam ich celowo. Jestem uprzejma, chętna do pomocy, szanuje innych i ich przekonania… Niestety, jeśli się nie ma pewności siebie i zdolności ładnego wypowiadania się, to nie wystarczy być miłym… Oczywiście muszę zmienić zajęcie… Tylko na co? Bez komunikatywności, zdolności przywódczych, organizacyjnych, umiejętności nawiązywania kontaktów i robienia prezentacji co ja mogę robić? Cos bardzo prostego, jak kasjerka w supermarkecie albo sprzątaczka, ale nawet i tam chcą doświadczenia… w kryzysie bez doświadczenia nie ma pracy… Moje pytanie jest: dlaczego musze żyć? Nie ma jakiegoś legalnego sposobu żeby ta farsę skończyć? Nikt mnie nie pytał o zgodę sprowadzając mnie na ten świat i ja ZGODY NA TO NIE WYRAŻAM!!!! Nie chce tu dłużej być! Żyję 38 lat i jak dotąd to była mordęga, statystycznie mogę pożyć jeszcze 40, ale ja tego nie wytrzymam! Jestem 100% nieudacznikiem, nie potrafię śpiewać, tańczyć, malować, nie potrafię ładnie się ubrać ani dobrać mebli w mieszkaniu, mam problemy z prowadzeniem samochodu, nie potrafię bawić ludzi, opowiadać dowcipów, ani powiedzieć nic mądrego na żaden temat (mimo ze dużo czytam). Oczywiście, żeby nie było wątpliwości jestem tez mała, brzydka i gruba. Myślę ze moja egzystencja jest tragicznym nieporozumieniem. Przeszkadzam tylko ludziom, zużywam tylko tlen i substancje odżywcze i zanieczyszczam środowisko. Tylko mi nie mówcie, ze życie jest piękne i cenne. Moje NIE JEST. Niech to się już wreszcie skonczy! Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: Moje zycie nie ma sensu Ala Sssss: Właściwie to od początku coś było ze mną nie tak tylko wtedy myślałam że to dlatego, że jestem mała, dorośli tak nie mają i jak dorosnę to będę taka jak inni… z zazdrością patrzyłam ja moi rówieśnicy się bawią a ja zawsze stałam z boku bo nie potrafiłam nic fajnego powiedzieć, ani w ogóle nic powiedzieć i nikt mnie za bardzo nie chciał w swoim towarzystwie no bo po co komu taki milczący krasnal (zawsze miałam niedobór wzrostu). Ale z niczego nie wyrosłam. W każdej nowej szkole miałam problem z nawiązaniem kontaktów i zwykle zostawałam outsiderem. Nic dziwnego – zawsze tylko milcza lam i potrafiłam śmiać się, kiedy inni powiedzieli cos fajnego, sama nic nie potrafiłam z siebie wydusić… Nie potrafiłam, nie to ze miałam tysiące fajnych pomysłów ale się wstydziłam, po prostu miałam pustkę w głowie, jak wtedy kiedy się nie przygotowało lekcji. Co do wyboru zawodu to wiedziałam, ze z takim charakterem to prawnikiem ani nauczycielem zostać nie mogę. Ale to co sobie wybrałam wcale nie okazało się trafione. Uczyłam się pilnie, wyniki miałam dobre, zdanych poślizgów, nie paliłam, nie piłam, nie chodziłam na dyskoteki (jestem brzydka i nie potrafię tańczyć więc i tak zawsze podpierałam ścianę)… Ale niestety, okazuje się, ze mam zły wpływ na ludzi… Czuja się nieusatysfakcjonowani i często nawet zdenerwowani po rozmowie ze mną. Oczywiście nie muszę dodawać ze nie wkurzam ich celowo. Jestem uprzejma, chętna do pomocy, szanuje innych i ich przekonania… Niestety, jeśli się nie ma pewności siebie i zdolności ładnego wypowiadania się, to nie wystarczy być miłym… Oczywiście muszę zmienić zajęcie… Tylko na co? Bez komunikatywności, zdolności przywódczych, organizacyjnych, umiejętności nawiązywania kontaktów i robienia prezentacji co ja mogę robić? Cos bardzo prostego, jak kasjerka w supermarkecie albo sprzątaczka, ale nawet i tam chcą doświadczenia… w kryzysie bez doświadczenia nie ma pracy… Moje pytanie jest: dlaczego musze żyć? Nie ma jakiegoś legalnego sposobu żeby ta farsę skończyć? Nikt mnie nie pytał o zgodę sprowadzając mnie na ten świat i ja ZGODY NA TO NIE WYRAŻAM!!!! Nie chce tu dłużej być! Żyję 38 lat i jak dotąd to była mordęga, statystycznie mogę pożyć jeszcze 40, ale ja tego nie wytrzymam! Jestem 100% nieudacznikiem, nie potrafię śpiewać, tańczyć, malować, nie potrafię ładnie się ubrać ani dobrać mebli w mieszkaniu, mam problemy z prowadzeniem samochodu, nie potrafię bawić ludzi, opowiadać dowcipów, ani powiedzieć nic mądrego na żaden temat (mimo ze dużo czytam). Oczywiście, żeby nie było wątpliwości jestem tez mała, brzydka i gruba. Myślę ze moja egzystencja jest tragicznym nieporozumieniem. Przeszkadzam tylko ludziom, zużywam tylko tlen i substancje odżywcze i zanieczyszczam środowisko. Tylko mi nie mówcie, ze życie jest piękne i cenne. Moje NIE JEST. Niech to się już wreszcie skonczy! Czy próbowałaś kiedyś rozmowy z terapeutą? Temat: Moje zycie nie ma sensu Ala Sssss: Tylko mi nie mówcie, ze życie jest piękne i cenne. Moje NIE JEST. Niech to się już wreszcie skonczy!NIe mam zamiaru. Ala, obudziłaś się w niedzielny poranek (jeśli w ogóle w nocy spałaś) i od razu opisałaś swoje życie tak, jak je widzisz. JAKO PASMO PORAŻEK i POMYŁEK, jedno za drugą. Nie chcesz współczucia. I tu masz rację!! Mimo, że piszesz, że twoje życie nie ma sensu, to według Ciebie, jak my na tym forum możemy Ci pomóc. Jeśli nie chcesz, abyśmy się nad tobą użalali (sama to dobrze robisz) i nie chcesz, abyśmy ci pokazywali, że życie jest piękne, to czego oczekujesz? Zgadzam się, że twoje życie do tej pory jest pasmem porażek. No więc, jakie wnioski z tego wyciagasz? pozdrawiam, Agata RV Grzegorz C. ACCESS DETEKTYWISTYCZNE BIURO ŚLEDCZE - Twój Prywatny Det... Temat: Moje zycie nie ma sensu Hmmm....wtrace sie.... Dlaczego jestes na NIE dlaczego nie dostrzegasz swoich zalet. Zacznij moze spisywac na kartce papieru co Cie cieszy, co odpreza, w czym jestes lepsza od innych, bo kazdy z nad ma to cos innego co nas od innych odroznia i powoduje nasze samozadowolenie. Piszesz ze nie palilas, nie pilas, nie tanczylas...przepraszam czy to oznacza ze jestes gorsza? Mylisz sie.... Wyjedz sobie gdzies w glusze...tylko natura i Ty...zacznij odkrywac siebie. Czy masz jakiegos zwierzaka w domu? Np. psa ktory jest bezinteresownym przyjacielem... ktory wyciagnie Cie na spacer niezaleznir od aury...ktory powita serdecznie jak wrocisz do domu? Nie mysl o sobie jak o ZOMBI.... Jesli myslisz negatywnie sugeruje hospicium i moze wolontatiat. Docen swoje zycie...porozmawiaj z ludzmi ktorzy nie maja szansy na uzdrowne i ciesza sie kazda chwila. To wzmacnia i daje inna perspektywe na doczesnosc. To daje sile... Spobuj odnalesc w sobie jakas pasje...to co lubisz a moze jeszcze tego nie robilas.... konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Nie. Chyba po prostu nie wierze ze moga mi pomoc. Terapeuta nie moze zmienic osobowosci. Nie chce, zeby uczyli mnie 'nie przejmowac sie' czy polepszali mi nastroj tabletkami. Jest zle i to jest fakt. Ja jestem wymagajaca ale wymagam przede wszystkim od siebie. konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Ala Sssss: Nie. Chyba po prostu nie wierze ze moga mi pomoc. Terapeuta nie moze zmienic osobowosci. Nie chce, zeby uczyli mnie 'nie przejmowac sie' czy polepszali mi nastroj tabletkami. Jest zle i to jest fakt. Ja jestem wymagajaca ale wymagam przede wszystkim od jest źle- rozumiem Twoje odczucia. A czy jest coś, co przychodzi Ci do głowy, że Twoje życie nabrałoby sensu? czy jest coś takiego? Temat: Moje zycie nie ma sensu Ala Sssss: Nie. Chyba po prostu nie wierze ze moga mi pomoc. Terapeuta nie moze zmienic osobowosci. Nie chce, zeby uczyli mnie 'nie przejmowac sie' czy polepszali mi nastroj tabletkami. Jest zle i to jest fakt. Ja jestem wymagajaca ale wymagam przede wszystkim od siebie. a po co się zmieniać na siłę? od razu w przebojową kobietę, która ma cały świat u stóp? może metoda małych kroczków? wybierz sobie coś nad czym chcesz popracować i zmienić w sobie. nie musisz od jutra robić rewolucji w życiu. zacznij powoli, ale systematycznie. ja też nie lubię u siebie wielu rzeczy, też jestem nieśmiała i nie umiem tańczyć i też podpierałam ściany na szkolnych dyskotekach:P ale ja to akceptuję i umiem z tym żyć, nie traktuję tego jako wady ani zalety - wykorzystuję to na swój sposób. głowa do góry, każdy ma czasem zły dzień, kiedy nie widzi w sobie nic pozytywnego :) konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Ala, obudziłaś się w niedzielny poranek (jeśli w ogóle w nocy spałaś) i od razu opisałaś swoje życie tak, jak je widzisz. JAKO PASMO PORAŻEK i POMYŁEK, jedno za drugą. Spałam. Na stres i 'doła' reaguje zwykle brakiem apetytu i wzmożoną sennością. Niedzielny poranek to przypadek. Cały czas o tym myślę i przeszukuje Internet, chyba szukając ‘rozgrzeszenia’ dla samobójstwa. Wpisuję w Google ‘moje Zycie nie m sensu’, ‘czy mam prawo skończyć ze sobą’ itp. Tym razem trafilam na Wasze forum. Zapytasz, czemu poszukuje usprawiedliwienia dla samobójstwa zamiast to po prostu zrobić, ze gdybym naprawdę chciała, to bym nie pytała? Chyba, jak każdy trochę się boje, zwłaszcza ze otrzymałam surowe, radykalne katolickie wychowanie (sama radykalnym katolikiem nie jestem). W końcu nikt nie jest w stanie dać stuprocentowo pewnej odpowiedzi co jest a czego nie ma po nie chcesz, abyśmy się nad tobą użalali (sama to dobrze robisz) i nie chcesz, abyśmy ci pokazywali, że życie jest piękne, to czego oczekujesz?Zgadzam się, że twoje życie do tej pory jest pasmem porażek. No więc, jakie wnioski z tego wyciagasz? Obrałam złą drogę. Powinnam była znaleźć prace w jakimś laboratorium, może jakieś studia na politechnice. I pracować gdzieś, gdzie moja ekspozycja na obcych (w sensie oczywiście nieznajomych a nie kosmitów) byłaby minimalna. Tylko ze to już jest strasznie trudne do naprawienia. Mam prawie 40 lat, znowu mam iść na studia? Musiałabym na zaoczne, bo z czegoś musze żyć. Poza tym maturę zdawałam 20 lat temu, nie oszukujmy się, niewiele już z materiału z liceum pamiętam. W ogóle zaakceptowaliby moja ‘stara’ maturę? Zresztą zdawałam biologie, na techniczne studia nie wystarczy. A jakby się udało to co? Szukać pracy za 1000 zl, będąc pod 50-tke? Wiadomo jak jest sytuacja absolwentów na rynku pracy. Nie, to już więcej sensu ma szukać czego co mogę robić z wykształceniem które już mam. Tylko to znowu nie takie proste, bo wszyscy oczekują zdolności interpersonalnych, przywódczych, menadżerskich.. A wszystko byłoby takie proste jakbym nie była takim nieudacznikiem… konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Dlaczego jestes na NIE dlaczego nie dostrzegasz swoich zalet. Zacznij moze spisywac na kartce papieru co Cie cieszy, co odpreza, w czym jestes lepsza od innych, bo kazdy z nad ma to cos innego co nas od innych odroznia i powoduje nasze samozadowolenie. Chyba nie mam żadnych szczególnych zalet. Jestem punktualna, uczciwa, staranna ale to nie zalety, każdy, kto ma odrobinę przyzwoitości potrafi to robić. Piszesz ze nie palilas, nie pilas, nie tanczylas...przepraszam czy to oznacza ze jestes gorsza? Mylisz sie.... Nie, to nie tak, to miało zabrzmieć jak: byłam taka grzeczną dziewczynką i co mi z tego przyszło? Teraz, z perspektywy czasu widzę, ze trzeba było czasem załapać parę trój i wylądować u dyrektora na dywaniku za wagary czy palenie na dużej przerwie… Niczego by to nie zmieniło, jeśli już, to na lepsze (dogadywałabym się lepiej z rówieśnikami może) Czy masz jakiegos zwierzaka w domu? Np. psa ktory jest bezinteresownym przyjacielem... ktory wyciagnie Cie na spacer niezaleznir od aury...ktory powita serdecznie jak wrocisz do domu? Nie moge, mieszkam w wynajetym pokoju, landlady by sie nie zgodzila...Nie mysl o sobie jak o ZOMBI.... Jesli myslisz negatywnie sugeruje hospicium i moze wolontatiat. Docen swoje zycie...porozmawiaj z ludzmi ktorzy nie maja szansy na uzdrowne i ciesza sie kazda chwila. To Ci się akurat nie udało… pracuje na onkologii i to od pacjentów właśnie ten negatywny feedback… konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu a po co się zmieniać na siłę? od razu w przebojową kobietę, która ma cały świat u stóp? może metoda małych kroczków? wybierz sobie coś nad czym chcesz popracować i zmienić w sobie. nie musisz od jutra robić rewolucji w życiu. zacznij powoli, ale systematycznie. ja też nie lubię u siebie wielu rzeczy, też jestem nieśmiała i nie umiem tańczyć i też podpierałam ściany na szkolnych dyskotekach:P ale ja to akceptuję i umiem z tym żyć, nie traktuję tego jako wady ani zalety - wykorzystuję to na swój sposób. Już dawno przebolałam dyskoteki, zresztą po prostu w pewnym momencie przestalam na nie chodzić i wcale nie było mi żal… Problem polega na czymś innym… Osoby, które potrafią się bawić (niekoniecznie nawet tańczyć) potrafią tez łatwiej nawiązywać kontakt i wszystko idzie im łatwiej, są bardziej efektywne i lepiej wykonują swoja pracę głowa do góry, każdy ma czasem zły dzień, kiedy nie widzi w sobie nic pozytywnego :) Tylko mi sie cos za czesto zdarza... Grzegorz C. ACCESS DETEKTYWISTYCZNE BIURO ŚLEDCZE - Twój Prywatny Det... Temat: Moje zycie nie ma sensu Ala S... więc nie pierd.... poważnie. Łeb w górę. Pomagasz ludziom którzy są u kresu..... Rozmawiasz z nimi.... Oni mają wielka nadzieję, czyż nie? Znam to, mój kolega w sile wieku zachorował - wyrok śmierci - białaczka..... Nie pił, nie palił, sportowiec pełną piersią, pasjonat żeglarstwa.... Wyrok śmierci dla niego. Odwiedziliśmy go na onkologii.... Strzep Kolegi jakiego znaliśmy, ogolony na łyso, oczy bez błysku - załamka.... odwiedziny przez szybę i rozmowa przez słuchawkę.... Jak w Alcatraz.... Opowiadał, że spali w kilka osób w sali i kiedy się budził jedna z osób z która jeszcze wczoraj wieczorem rozmawiał, odchodziła.... Hmm.... to jest tragedia.... jednak zmienił myślenie, zaczął myśleć pozytywnie... Wiesz, pozmienialo się.... zrobiliśmy dla niego zbiorkę krwi... poszło z górki... przetoczenie krwi... zmiany na pozytywne.... Dostał drugą szansę od życia.... Potem, już po wyjściu ze szpitala z doskonałymi wynikami, z nim rozmawiałem.... Wiesz co.... taki człowiek to BOMBA POZYTYWNEJ ENERGII!! Zmienił podejście do życia. Kocha życie... Zwolnił w życiu.. nie ma już pędu za kasą... za fałszywymi przyjaciółmi.... Docenia każdy dzień, spełnia swoje marzenia i zachcianki. Życie jest przecież takie krótkie..... Zatem Alu... ludzie chorzy na nowotwór potrafią być o wiele bardziej optymistyczni i pełni chęci do życia niż MY którzy nie znamy śmiertelnej choroby. Zarażą Cię zapewnie wielkim optymizmem..... to nie tylko ludzie przygnieceni chorobą i swoim losem.... Czy miałaś może w ręce ostatnią (genialną w/g mnie) książkę Jerzego Stuhra "Tak sobie myślę" ? Hmm.....to jest pięknie napisana książka przez (wg mnie) genialnego Aktora i Człowieka. Weź ją do ręki i zacznij czytać.... odpłyń z autorem. Zastanów się i .... zadaj pytanie.... czy warto tak się dołować kiedy jestem zdrowa i nic mi nie dolega??!! Zacznij cieszyć się życiem.... bo .... warto.... i ... pieprz przeciwności losu.... Ciesz się tym co masz i tym co mieć możesz jeszcze.... 40stka to nie kres życia.... Po 40-stce życie się dopiero zaczyna... więc dokop mu w doopę i nos w górę!! ;)))) Czy jesteś podobna do Quasimodo??!! Chyba nie, zatem..... nie myśl aż tak bardzo katastroficznie!!Grzegorz C. edytował(a) ten post dnia o godzinie 17:08 konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Właściwie to od początku coś było ze mną nie tak tylko wtedy myślałam że to dlatego, że jestem mała, dorośli tak nie mają i jak dorosnę to będę taka jak inni… z zazdrością patrzyłam ja moi rówieśnicy się bawią a ja zawsze stałam z boku bo nie potrafiłam nic fajnego powiedzieć, ani w ogóle nic powiedzieć i nikt mnie za bardzo nie chciał w swoim towarzystwie no bo po co komu taki milczący krasnal (zawsze miałam niedobór wzrostu). Ale z niczego nie wyrosłam. W każdej nowej szkole miałam problem z nawiązaniem kontaktów i zwykle zostawałam outsiderem. Nic dziwnego – zawsze tylko milcza lam i potrafiłam śmiać się, kiedy inni powiedzieli cos fajnego, sama nic nie potrafiłam z siebie wydusić… Nie potrafiłam, nie to ze miałam tysiące fajnych pomysłów ale się wstydziłam, po prostu miałam pustkę w głowie, jak wtedy kiedy się nie przygotowało lekcji. Co do wyboru zawodu to wiedziałam, ze z takim charakterem to prawnikiem ani nauczycielem zostać nie mogę. Ale to co sobie wybrałam wcale nie okazało się trafione. Uczyłam się pilnie, wyniki miałam dobre, zdanych poślizgów, nie paliłam, nie piłam, nie chodziłam na dyskoteki (jestem brzydka i nie potrafię tańczyć więc i tak zawsze podpierałam ścianę)… Ale niestety, okazuje się, ze mam zły wpływ na ludzi… Czuja się nieusatysfakcjonowani i często nawet zdenerwowani po rozmowie ze mną. Oczywiście nie muszę dodawać ze nie wkurzam ich celowo. Jestem uprzejma, chętna do pomocy, szanuje innych i ich przekonania… Niestety, jeśli się nie ma pewności siebie i zdolności ładnego wypowiadania się, to nie wystarczy być miłym… Oczywiście muszę zmienić zajęcie… Tylko na co? Bez komunikatywności, zdolności przywódczych, organizacyjnych, umiejętności nawiązywania kontaktów i robienia prezentacji co ja mogę robić? Cos bardzo prostego, jak kasjerka w supermarkecie albo sprzątaczka, ale nawet i tam chcą doświadczenia… w kryzysie bez doświadczenia nie ma pracy… Moje pytanie jest: dlaczego musze żyć? Nie ma jakiegoś legalnego sposobu żeby ta farsę skończyć? Nikt mnie nie pytał o zgodę sprowadzając mnie na ten świat i ja ZGODY NA TO NIE WYRAŻAM!!!! Nie chce tu dłużej być! Żyję 38 lat i jak dotąd to była mordęga, statystycznie mogę pożyć jeszcze 40, ale ja tego nie wytrzymam! Jestem 100% nieudacznikiem, nie potrafię śpiewać, tańczyć, malować, nie potrafię ładnie się ubrać ani dobrać mebli w mieszkaniu, mam problemy z prowadzeniem samochodu, nie potrafię bawić ludzi, opowiadać dowcipów, ani powiedzieć nic mądrego na żaden temat (mimo ze dużo czytam). Oczywiście, żeby nie było wątpliwości jestem tez mała, brzydka i gruba. Myślę ze moja egzystencja jest tragicznym nieporozumieniem. Przeszkadzam tylko ludziom, zużywam tylko tlen i substancje odżywcze i zanieczyszczam środowisko. Tylko mi nie mówcie, ze życie jest piękne i cenne. Moje NIE JEST. Niech to się już wreszcie skonczy! Ja zazdroszczę Ci kariery lekarza onkologa za granicą: wiedzy medycznej, forsy... "Jestem 100% nieudacznikiem, nie potrafię śpiewać, tańczyć, malować, nie potrafię ładnie się ubrać ani dobrać mebli w mieszkaniu, mam problemy z prowadzeniem samochodu, nie potrafię bawić ludzi, opowiadać dowcipów, ani powiedzieć nic mądrego na żaden temat (mimo ze dużo czytam). Oczywiście, żeby nie było wątpliwości jestem tez mała, brzydka i gruba." No i co z tego, ja też taka jestem i się nie przejmuję:-DDDDDDDDDDDD Poza tym jako onkolog znasz się na onkologii, więc nie mów: "ani powiedzieć nic mądrego na żaden temat". Jakiś pożytek z Ciebie jest, wymagasz od siebie za dużo: "Przeszkadzam tylko ludziom, zużywam tylko tlen i substancje odżywcze i zanieczyszczam środowisko.". Kto na tym świecie nie jest mały, brzydki i gruby????? Ale ludzie mają też inne zalety i nie myślą za dużo o sobie. Przydałby się facet, a potem dzieci. Spróbuj się z kimś umówić, załóż konto na portalu randkowym: nie będziesz wtedy skupiać się tylko na sobie:-))))) konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Ala S:a czy na moje pytania mogłabyś odpowiedzieć? konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Czy mogę prosić wszystkich o poprawne cytowanie? używa się przycisku cytuj w prawym dolnym rogu konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Ja zazdroszczę Ci kariery lekarza onkologa za granicą: wiedzy medycznej, forsy... Nie, nie, masz kompletnie zle wyobrazenie o mojej pracy tutaj... rzeczywiscie, konsultanci zrabiaja jakies niewyobrazalne dla mnie sumy ale mnie daleko do konsultanta... ja zarabiam tyle co tutejszy stazysta, oczywiscie na polskie warunki to bylaby kupa forsy, ale tutaj, jak chce cos zaoszczedzic (mam kredyt we frankach w polsce, wziety jakies 3 tyg przed poczatkiem kryzysu, a jakze!) to musze mieszkac w pokoiku, w domu ktory dziele z dwiema innymi osobami... No i co z tego, ja też taka jestem i się nie przejmuję:-DDDDDDDDDDDD Poza tym jako onkolog znasz się na onkologii, więc nie mów: "ani powiedzieć nic mądrego na żaden temat". Jakiś pożytek z Ciebie jest, wymagasz od siebie za dużo wymagam, a czy to zle? ale to w koncu od pacjentow zbieram ten negatywny feedback wiec to ne jest tak ze cos sobie wymyslam... a o onkologii nie moge przeciez rozmawiac na grillu... no chyba ze bylby to grill wylacznie z onkologami Kto na tym świecie nie jest mały, brzydki i gruby????? Ale ludzie mają też inne zalety i nie myślą za dużo o sobie. Przydałby się facet, a potem dzieci. Spróbuj się z kimś umówić, załóż konto na portalu randkowym: nie będziesz wtedy skupiać się tylko na sobie:-))))) Nie skupiam sie na sobie, w kazdym sensie nie na urodzie. To tylko dodatek, dodatkowy gwozdz do trumny. Mysle, ze gdybym byl ladna i wysoka to dodaloby mi troche pewnosci siebie i moglabym troche nadrobic, a tak to jestem taka zwykla mysza... Wiesz, czasem nawet sa reportaze o tym, ze ladnym latwiej na swiecie... takie 'ukryte kamery' jak to ladna dziewczyna moze naciagnac faceta zeby kupil jej ciastko czy piwo, brzydkiej nigdy by sie to nie udalo.. nie chodzi mi o ciastko czy piwo, ale mysle ze ladnej by tak nie objezdzali jak mnie, taki troche atawizm pewnie Z tymi portalami randkowymi to jest tak ze kazdy patrzy przede wszystkim na zdjecie, a gdybym ja zamiescila zdjecie to kazdy by od razu uciekl... na zdjeciach wychodze jeszcze gorzej niz w rzeczywistosci... dlatego nie zamieszcze tu zadnego ale moge Ci jakies wyslac jesli bedziesz sie upierac ze nie wierzysz ;) konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Czy mogę prosić wszystkich o poprawne cytowanie? używa się przycisku cytuj w prawym dolnym rogu Mniej wiecej mi to wychodzi, na poczatku odpowiedzialam Ci prosto z maila, dlatego nie wyszlo konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Ala S: Czy mogę prosić wszystkich o poprawne cytowanie? używa się przycisku cytuj w prawym dolnym rogu Mniej wiecej mi to wychodzi, na poczatku odpowiedzialam Ci prosto z maila, dlatego nie wyszloa, sorki, nie zauważyłam, że odpowiedziałaś. Ok, mi chodziło o to, czy jest cokolwiek TERAZ co mogłoby spowodować, żebyś miała poczucie sensu życia? rozumiem, że gdybyś kiedyś, w przeszłości, wybrała inne życie itd ale czy TERAZ jest coś co by mogło sprawić byś poczuła sens życia? konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu a czy na moje pytania mogłabyś odpowiedzieć? Czy mi przychodzi cos do glowy? Oczywiscie, rozne opcje. Po pierwsze to jakos usunac moj defekt i nie byc taka niemota w kontaktach miedzyludzkich, naprawic to wszystko co mi tak przeszkadza, czyli nieumiejetnosc zrecznego wypowiadania sie w roznych sytuacjach, szczegolnie trudnych czyli kiedy jestem zdenerwowana, kiedy jestem wsrod zupelnie obcych, kiedy mam do czynienia z kims roszczeniowym, niezadowolonym, wymagajacym, nieumiejetnosc powiedzenia czegos dowcipnego w towarzystwie, szczegolnie takim nie za dobrze znanym, brak kreatywnosci i zdolnosci przywodcznych Po drugie, jesli po pierwsze jest niewykonalne (a wydaje mi sie ze jest niewykonalne), znalezc prace ktora zapewni mi bezpieczne zycie w sensie ze nie bede musiala martwic sie czy mi wystarczy do pierwszego, wystarczy mi na realizowanie moich pasji i odlozenie czegos na starosc... Mam nawet na oku pewne stanowisko, ale poki co nie odpowiedaja na moje CV albo, jesli juz, nie chce mnie bo wlasnie jestem za malo kreatywna albo nie chce bez podania przyczyn (wiec nie wiem co mam naprawic) Po trzecie, moglabym ewentualnie wygrac na loterii. Moglabym wtedy dac sobie wiecej czasu na znalezienie pracy i nie martwic sie z czego zaplace czynsz jak bede kilka miesiecy bezrobotna, no i moglabym rowniez wykonywac jakies zupelnie proste, malo platne czy nawet dorywcze prace bez strachu ze jak mnie zab zaboli to bede musiala dac go wyrwac bo nie bedzie mnie stac na leczenie... Z cala reszta sobie poradzilam. Nie przejmuje sie za bardzo swoim wygladem. Nie lubie go, ale sie nie przejmuje. Staram sie byc czysta i zeby mi gile nie wisialy z nosa, ale pogodzilam sie z tym, ze jestem mysza... Nie cierpie tez jakos z powodu braku przyjaciol. Mam paru, jeszcze z liceum w Polsce, ale tu w Anglii siedze praktycznie zawsze sama, tak juz 4 rok. Czytam sobie ksiazki, ucze sie niemieckiego, planuje swoje podroze... konto usunięte Temat: Moje zycie nie ma sensu Ala S: Z cala reszta sobie poradzilam. Nie przejmuje sie za bardzo swoim wygladem. Nie lubie go, ale sie nie przejmuje. Staram sie byc czysta i zeby mi gile nie wisialy z nosa, ale pogodzilam sie z tym, ze jestem mysza... Nie cierpie tez jakos z powodu braku przyjaciol. Mam paru, jeszcze z liceum w Polsce, ale tu w Anglii siedze praktycznie zawsze sama, tak juz 4 rok. Czytam sobie ksiazki, ucze sie niemieckiego, planuje swoje podroze... i tak trzymać! olać to wszystko:-) Elżbieta S. psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioral ny Wrocław Temat: Moje zycie nie ma sensu Alu przede wszystkim rozważ wizytę u psychoterapeuty. Z tego co piszesz wynika, że bardzo cierpisz i chciałabyś coś zmienić w swoim życiu (masz zatem motywację, a to pierwszy krok w terapii :-) ). Z Twojej perspektywy może Ci się wydawać, że sprawa wygląda "beznadziejnie", ale z perspektywy osób, które znają się na temacie (ogólnie mówiąc problemach w kontaktach międzyludzkich) problem można rozwiązać. Oczywiście jest to kwestia bardzo indywidualna, ale nie jesteś jedyną osobą, która odczuwa dyskomfort w tego typu sytuacjach, o których piszesz. Zatem bardzo zachęcam Cię do tego, byś poszukała kontaktu do psychoterapeuty, w razie trudności chętnie pomożemy w poszukiwaniach (takiego, który byłby blisko miejsca Twojego zamieszkania). Strona Główna Usługi Konsultacja Psychologiczna Czy Takie Zabużenia Da Się Wyleczyć? Brak Sensu Życia, Brak Energii. 3 odpowiedzi Dzień dobry. Proszę o pomoc. Mam niskie poczucie wlasnej wartości - czuje sie mało inteligentna, powolna, brzydka, mało kreatywna, niesympatyczna. Nie wiem co chce w życiu robić, nic mi się nie chce, nie umiem się zmusić żeby dokończyć studia, napisać pracę dyplomową, zająć moim hobby, dawać z siebie więcej w pracy - w wiekszości ze strachu przed porażką. Boję się być oceniona. Sabotuję moje wcześniejsze sukcesy. Czuję się przepracowana chociaż robię co raz mniej. Nie wdze sensu w tym co robię. Mam przerost ambicji nie do spelnienia. Nie ciesze sie życiem, nie lubie ludzi, za wyjątkiem paru osób, ale i one mnie irytują, mam co raz gorszy kontakt z rodziną, unikam jej. Żeby się zmusić do nauki jem tabletki z pseudeefedryną, które pogorszaja mi sampoczucie. Cały czas udaję, że wszystko jest pod kontrolą. Z góry dziękuję za odpowiedź, Pozdrawiam Na sposób w jaki przeżywamy siebie i rzeczywistość składa się wiele czynników. Niekiedy splot wydarzeń zewnętrznych z bliższej i dalszej przeszłości, naszego temperamentu i okoliczności, w których żyjemy obecnie sprawia, że wpadamy w błędne koło, z którego trudno się samemu wydobyć. W takich sytuacjach z pomocą przychodzi psychoterapia gdzie psychoterapeuta umiejętnie wspiera poszukiwaniach sposobu przeżywania satysfakcjonującego życia. Konsultacja psychiatryczna może pomóc w rozważeniu czy stan psychiczny wymaga wsparcia farmakologicznego oraz we wspólnym zaplanowaniu dalszego postępowania. Sugeruję wizytę: Na wizytę można umówić się przez serwis klikając w przycisk Umów wizytę. Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu. Pokaż specjalistów Jak to działa? Witam. Rozumiem, że Pani cierpi. Moim zdaniem wskazany jest kontakt z lekarzem psychiatrą. Myślę, że pomocna może być również psychoterapia. Porusza Pani kilka wątków i nie sposób się nimi tutaj zająć. Zapraszam na wizytę. Pozdrawiam serdecznie Sugeruję wizytę: - 150 zł Na wizytę można umówić się przez serwis klikając w przycisk Umów wizytę. Długo nie odpowiadałem bo też i byłem nieco zajęty (gabinety, wykłady na kursie psychoterapii, ruchowa rehabilitacja własna itd). Trudno pomóc pisząc jedynie odpowiedzi na pytanie. Mogę domyślać się jeno, że opisane trudności, trwające chyba dość długo, nie ustąpią szybko samoistnie. Najlepiej byłoby, po pierwsze: przestać przyjmować pseudoefedrynę jak i inne tego rodzaju "akscytanty" po drugie: jak najszybciej znaleźć psychoterapeutę(tkę) który(a) po zbadaniu podejmie decyzję o dalszym postępowaniu. Opis sugeruje mi, że niezależnie do rozpoznania i ewentualnej farmakoterapii, psychoterapia będzie skuteczną pomocą w uporaniu się z Pani egzystencjalnymi problemami. Czuję straszną pustkę w sobie ale nie zawsze, raz jest dobrze a nagle czuję przytłaczająca pustkę które zmienia mój chumor. Nie czuję się z tym dobrze, jest to strasznie uporczywe, przez to dochodzi smutek ale nic więcej. Nie widzę sensu, są to dziwne wahania.. Jeśli chodzi o życie to mam wielu znajomych… Mam taki problem, bo od kilku miesięcy spotykam się z ciotką (siostrą mojego taty) mam 23 lata a ona 51. W związku z tym mam trzy pytania: możemy chodzić ze sobą? się ujawnić przed najbliższymi? możemy uprawiać seks bez zabezpieczenia? Poszukuję psychoterapeuty, który specjalizuje się w traumach seksualnych i pracuje metodą superwizji. Zależy mi również na odpowiednich kwalifikacjach terapeuty. Jestem po zakończonej psychoterapii, która nie przyniosła oczekiwanych skutków w obszarze traumy spowodowanej molestowaniem w dzieciństwie. Mam nadwagę, ale boję się odchudzania. Przez tą mini-obsesję przytyłam 7kg w ciągu ostatnich 2 lat. Odczuwam przymus zdrowego jedzenia, częstego badania się i wpychania w siebie warzyw, owoców, kaszy i "normalnych posiłków" nawet wtedy, gdy nie czuję się głodna (bo co jeśli mi się tylko wydaje, że nie… Witam. Mam 28 lat i jestem kobietą. Mieszkam z rodzicami i robię doktorat. Moi rodzice bardzo wtrącają się do mojego życia, moja mama nie pozwoli mi się z chłopakiem spotykać - pojechała do niego do domu i powiedziała że ma ze mną zakończyć związek. Mam jedyną przyjaciółkę która jest dla mnie jak siostra… Witam Mam pytanie czy specjalistka która zajmuje się leczeniem osób z anoreksją jest odpowiednią osobą do leczenia ciężkiej depresji połączonej z samookaleczeniami? Dzień dobry. Mój wnuk za karę ma odbierane i niszczone przez Matkę zabawki. Do tego stopnia że praktycznie ma zabawkę średnio kilka dni. Syn jest zdominowany i ustępuje na każdym kroku, ale uważa że jego żona wie co robi. Ja osobiście uważam to za niszczące dla psychiki dziecka, zwłaszcza że problemy… Dzień dobry, Mam 25 lat i od dzieciństwa (mniej-więcej od początku okresu dojrzewania) borykam się z pewnym problemem. Zawsze doświadczałem z jego powodu cierpienia i dyskomfortu, jednak im jestem starszy, tym bardziej czuję, że utrudnia mi on życie. Czuję, że obawiam się ludzi, a dokładniej interakcji… Dzień dobry, jak pokonać paniczny strach przed ciążą? Stosuję tabletki antykoncepcyjne a i tak bardzo boję się wpadki do tego stopnia, że codziennie o tym myślę i się stresuję. Co miesiąc robię testy i czytam fora poświęcone temu tematowi. Bardzo utrudnia mi to normalne funkcjonowanie. Dzień dobry mam 16 lat i odkąd pamiętam bardzo duży problem z osobowością jeżeli w ogóle tak to mogę nazwać. Jestem bardzo niestabilna emocjonalnie mam ciągłe zmiany nastroju, w ciągu jednego dnia potrafię zmienić nastrój niewyobrażalnie wiele razy. Mam skłonność do autoagresji. Nie mam żadnego celu… Nasi lekarze i specjaliści odpowiedzieli na 30 pytań dotyczących: konsultacja psychologiczna Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo. Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle. Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza. Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą. Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza. Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków. Ta wartość jest zbyt krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków. Specjalizacja Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie Twój e-mail Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych dotyczących stanu zdrowia w celu zadania pytania Profesjonaliście. Dowiedz się więcej. Dlaczego potrzebujemy Twojej zgody? Twoja zgoda jest nam potrzebna, aby zgodnie z prawem przekazać wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o zadanym przez Ciebie pytaniu. Informujemy Cię, że zgoda może zostać w każdej wycofana, jednak nie wpływa to na ważność przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych podjętych w momencie, kiedy zgoda była informacje o moim pytaniu trafią do Profesjonalisty? Tak. Udostępnimy wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o Tobie i zadanym przez Ciebie pytaniu. Dzięki temu Profesjonalista może się do niego mam prawa w związku z wyrażeniem zgody? Możesz w każdej chwili cofnąć zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Masz również prawo zaktualizować swoje dane, wnosić o bycie zapomnianym oraz masz prawo do ograniczenia przetwarzania i przenoszenia danych. Masz również prawo wnieść skargę do organu nadzorczego, jeżeli uważasz, że sposób postępowania z Twoimi danymi osobowymi narusza przepisy jest administratorem moich danych osobowych? Administratorem danych osobowych jest ZnanyLekarz sp. z z siedzibą w Warszawie przy ul. Kolejowej 5/7. Po przekazaniu przez nas Twoich danych osobowych wybranemu Profesjonaliście, również on staje się administratorem Twoich danych osobowych. Aby dowiedzieć się więcej o danych osobowych kliknij tutaj Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej. bez sensu Poprawna pisownia bezsensu Niepoprawna pisownia Bez sensu powinniśmy zapisywać ROZDZIELNIE, zgodnie z regułą, że przyimki nie łączy się z rzeczownikami, przymiotnikami lub liczebnikami w wyrażeniach przyimkowych. Z uwagi na tę zasadę osobno zapisujemy również wyrażenia: bez liku, bez mała, bez reszty, bez ustanku, bez odnośnie sposobu zapisu mogą być związane z łączną pisownią przymiotnika: bezsensowny i rzeczownika bezsens. Nie należy się nią jednak sugerować i pamiętać powyższą życie jest bez sensu. Muszę coś sensu. Tu coś nie gra i dowiem się, o co chodzi.„Książka bez sensu” Alfiego Deyesa to dość nietypowa pozycja. Zobacz również - jak piszemy Pokój na Ukrainie można ustanowić dopiero po negocjacjach między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, a Europa straciła swoją szansę na mediację, ponieważ nie wyegzekwowała porozumień mińskich - powiedział Orbán, przemawiając w sobotę do uczestników letniego obozu dla węgierskiej młodzieży w Baile Tusnad (najmniejsze miasto Rumunii). Wystąpienie transmitowały węgierskie media państwowe. - Kiedy rozmawiamy o wojnie, pojawia się ważne pytanie: co robić? (...) Nie będzie rozmów pokojowych między Rosją a Ukrainą. Kto na nie czeka, czeka na próżno. Rosja chce gwarancji bezpieczeństwa, dlatego tylko negocjacje między Rosją a Stanami Zjednoczonymi mogą zakończyć wojnę. Dopóki nie dojdzie do negocjacji rosyjsko-amerykańskich, nie będzie pokoju. My, Europejczycy, nie możemy być w tym mediatorami, ponieważ przegapiliśmy naszą szansę - przekonywał węgierski premier. W jego ocenie po nielegalnym zaanektowaniu przez Moskwę Krymu w 2014 r. „były porozumienia mińskie z gwarancjami Francji i Niemiec, ale państwa te nie zapewniły ich realizacji”. - A Rosjanie nie chcą już z nami negocjować - mówił. Czytaj więcej Orbán przekonywał, że ponownie po II wojnie światowej nadszedł czas, kiedy Europa nie ma nic do powiedzenia w ważnych kwestiach bezpieczeństwa, a decyzje podejmują Stany Zjednoczone i Rosja. Według węgierskiego przywódcy Rosjanie chcą gwarancji bezpieczeństwa od Zachodu i choć „mówią starym językiem”, to nie oznacza, że „to, co mówią, nie ma sensu". Jego zdaniem inwazja Rosji na Ukrainę „położy kres dominacji Zachodu”, natomiast „do drzwi zapuka wielobiegunowy porządek świata”. Viktor Orbán podkreślił, że „Węgry nie powinny ulegać złudzeniu, iż mogą wpływać na strategię Zachodu”. - Niemniej jednak kwestią honoru i moralności jest dla nas stwierdzenie, że potrzebna jest nowa strategia, której celem byłby pokój i sformułowanie dobrej propozycji pokoju. Zadaniem UE nie jest opowiedzenie się po którejś ze stron, ale stanie między Rosją a Ukrainą - powiedział.

moje życie jest bez sensu